Nadzieja - numer 36 (2/1999)

listy * listy * listy * listy * listy

Kochani

    Chciałabym podzielić się z wami swoimi refleksjami i wrażeniami z wyjazdu do Częstochowy.
    Pielgrzymka zorganizowana była w dniach 24 -25 kwietnia br. Zbiórkę mieliśmy o godz. 8.00 na Placu Bankowym. I tu pierwsza, miła dla mnie niespodzianka: nas, chorych na SM zebrała się dosyć liczna, bo 30-osobowa grupa (w tym mnóstwo na wózkach), jak również spora grupa wolontariuszy - młodych ludzi z "Oazy" i kleryków z zakonu Jezuitów. Wszyscy bardzo serdeczni, służący pomocą.
    Już od początku w autokarze zapanowała wspaniała atmosfera życzliwości, a zarazem powagi i radości, że możemy pojachać pokłonić się naszej Matce - Pani Jasnogórskiej i tam na miejscu, przed Jej Cudownym Obrazem, w modlitwie zostawić nasze prośby i podziękowania za wszystko, co otrzymujemy.
    Po przyjeździe na miejsce, rozlokowaniu się w Domu Pielgrzyma i obiedzie udaliśmy się do Sanktuarium. Tam, odwiedzając kolejne stacje Drogi Krzyżowej, rozpamiętywaliśmy trudne chwile Pana Jezusa i zawsze przychodziła osobista refleksja: Mnie też jest bardzo ciężko, ale nie poddam się i zwyciężę, bo z wiarą i pomoca Bożą "góry można przenosić".
    Wieczorem, specjalnie dla naszej grupy, została odprawiona w kaplicy Matki Bożej Msza św. Byliśmy tuż, tuż przed Cudownym Obrazem - mnie się wydawało, jakby dobroć i siła spływały na nas, tam zebranych. Byłam długo w kaplicy, modliłam się i słuchałam Mszy św. w języku szwedzkim, odprawianej w intencji grupy pielgrzymów z Pólnocy.
    W czasie Apelu o godz. 21.00, kiedy wszyscy śpiewali "Maryjo, Królowo Polski...", mialam wrażenie, że mury aż drżą, od głosu śpiewających tę pieśń.
    Do Domu Pielgrzyma wracałam bardzo zmęczona (poruszam się o dwóch kulach), ale ogromnie szczęśliwa, że miałam możliwość uczestniczenia w tak wspaniałych modlitwach. Myślę, że wyrażam opinię wszystkich uczestników, bo było to ogromne przeżycie duchowe dla każdego.
    W drodze powrotnej była "niespodzianka" - obiad w McDonald's, przy trasie Częstochowa - Warszawa. Były smakołyki i dużo wesołości.
    Pragnę podziękować wszystkim organizatorom i osobom, które nam pomagały za umożliwienie uczestnictwa we wspaniałej wycieczce. Mam nadzieję, że i my sprawowaliśmy się dobrze i zasłużyliśmy na następne wyjazdy - czego wszystkim życzę.
 

Krystyna


Drodzy Czytelnicy!
Co nowego, czyli o starym inaczej:
Społeczny model niepełnosprawności
Pomyśl... warto
Między nami:
Mój świat, twój świat
Niewielki skrawek życia
My i najbliższe otoczenie
Tak jak inni
Nie jest tak źle
Listy:Kochani
Drodzy czytelnicy!
Razem: Co, gdzie, kiedy w PTSR
© Simplex

Powrót do strony głównej serwisu Simplex